Pójdź za Mną

 

Przyszedł Jezus do celnika, znienawidzonego przez rodaków, bo służył okupantom rzymskim. Pogardzanego, bo dzięki nim miał dobrze płatne stanowisko, mógł oszukiwać i wyzyskiwać. „Pójdź ze Mną” – krótko polecił i Mateusz wstał, zostawił wszystko: dokumenty, pieniądze, dostatni dom, rodzinę i poszedł… przyszły Święty, apostoł i ewangelista! (Mt 9,9) Tak powołanych uczniów było więcej! (Mt 4,18 – 22)

W życiu i z nami bywa podobnie! Bóg, który nas zna, przenika ciało, duszę, myśli, uczucia, emocje i talenty, wiedząc, do czego jesteśmy zdolni.     Dobierając odpowiednie słowa, metody i doświadczenia, patrzy na nas, słucha i czeka, a potem mówi: - Gotowy jesteś? „Pójdź za Mną!”

Tu zaczynają się „schody”! Wszak dał nam wolną wolę, toteż nie zawsze od razu „idziemy”. Marudzimy, zastanawiamy się, kalkulujemy nawet, bo co ja z tego będę miał? Nie potrafimy natychmiast „pójść po wodzie”, jak Piotr. (Mt 14, 22 – 23) Zresztą on też zaczął tonąć! Ale… dodajemy uczciwie w myślach, Jezus go uratował, gdy wezwał pomocy. Niezbyt lubimy takie przygody!

Zachowujemy się też czasem, jak bogaty młodzieniec. Słyszał o Jezusie, nawet zapragnął pójść za Nim, ale… jak tu sprzedać majątek, rozdać go, ogołocić się z wygód, zabezpieczenia na dostatnie życie i spokojną starość?! Odszedł smutny, ale Jezus nie obraził się na tego człowieka, mającego własnąkoncepcję na „szczęście”, bo go kochał! (Mt 19,16 – 22)

Pan Bóg nic nie ma przeciwko ziemskim bogactwom, o ile nie tracimy (ach, ten egoizm!) z pola widzenia ludzi potrzebujących wsparcia. Doradza, aby gromadzić sobie „skarby w niebie”, bo nikt i nic ich nie zniszczy.

Dziś też ludzie chcą przyłączyć się do Jezusa, ale nie wszyscy potrafią sprostać czasem radykalnym Jego wymaganiom! Ofiarowuje nam MIŁOŚĆ, obiecuje życie wieczne, lecz również przypomina, że nie unikniemy cierpień tu, na ziemi.

Mimo tego miliony uczniów usłyszały wezwanie i weszły na „drogę odwieczną”. Idziemy więc za Nim, naszym Panem: „trędowaci” i „opętani” przez grzechy; porywczy, jak Piotr; żądni zaszczytów, jak synowie Zebedeusza; budzące zgorszenie Marie Magdaleny i samarytanki; panny roztropne i nieodpowiedzialne; niedowierzający, jak Tomasz i potencjalni zdrajcy, jak Judasz; cierpiący jak kobieta dotykająca Jezusa, aby być uzdrowioną; nawróceni Zacheusze; rozmodlone i zasłuchane w Słowo Boże Marie i zapracowane Marty…

Ulegamy pokusom grzechów i podnosimy się! Czy kochamy Go tak, jak pragnął, oddając życie na Krzyżu? Odnajdźmy się w tym tłumie!

Przypominam sobie I Tydzień rekolekcji ignacjańskich w Częstochowie u ojców jezuitów. Uczono nas umiejętności rozeznawania duchów dobrych i złych; przygotowywano do rzetelnego rachunku sumieniai spowiedzi, również „generalnej”, z całego życia! Wszyscy pragnęliśmy iść za JEZUSEM! Pod Jego sztandarem! Choć nie obiecuje „złotych gór” tu, na ziemi. Mało tego, zapowiada cierpienie, bo taką drogę ogołocenia z miłości do nas przeszedł jako Człowiek!

A tu szatan kusi: Idź pod moim sztandarem! Dam ci władzę, bogactwa, zdrowie, urodę… wszystko, czego chcesz! Ukrywa jednocześnie, że kłamie, aby ubezwłasnowolnić człowieka. Obietnice Jezusa, dane uczniom, sięgają nieba i wypełnią się w Królestwie Bożym! (Mt 10,40 – 42; 19,27 – 30)

„Pójdź za Mną” – słyszymy i podążamy za Panem, który w Najświętszym Sakramencie prowadzi nas w czasie procesji Bożego Ciała, gdziekolwiek jesteśmy! Zapatrzonych w Niego, zasłuchanych w SŁOWA Ewangelii na kolejnych stacjach, rozmodlonych i rozśpiewanych, jak 30 czerwca 2013r. na Gocławiu w Warszawie.

Wieczorem, dzięki telewizji „Trwam”, przeżywamy prawdziwą „ucztę” duchową! Po Eucharystii w bazylice na Lateranie razem z Ojcem Świętym Franciszkiem wędrujemy za Jezusem ulicami Rzymu do Santa Maria Maggiore. Tu Syn Boży błogosławi całemu światu! Tysiącom rzymian i pielgrzymów oraz nam, zgromadzonym przed telewizorami!

Potem był piękny koncert w Rzeszowie pt. „Jednego serca, jednego ducha”. Orkiestra, soliści, rozśpiewany i roztańczony chór młodzieżowy; świadkowie i świadectwa cudów Jezusa i Maryi; siła modlitw, gdy chorujemy na duszy i ciele, wątpimy, upadamy, zapominamy o Bogu… Tysiące radosnych widzów zgromadzonych przed sceną do późnego wieczora! Powtarzam: Dzięki telewizji „Trwam”! Chwała Tobie, Panie!                                               

   Alicja

Do przemyślenia

Ks. Rafał Jarosiewicz

"Bóg czuwa i wie gdzie nas prowadzi, my nie zawsze wiemy gdzie idziemy"

Sakramenty Święte

Warto przeczytać

Warto posłuchać

Warto obejrzeć

GALERIA

Website Security Test